16.08.2016

Gazeta.pl o książce Philippa Martiego

W 1944 mordował Polaków. Jego historia pokazuje, jak trudno było RFN zrozumieć winę nazistów

Nigdy nie stanął przed sądem za rzeź mieszkańców Warszawy. Żył spokojnie w Niemczech jako szanowany obywatel. Dlaczego mu się udało, próbuje wyjaśnić historyk Philipp Marti w swojej książce "Sprawa Reinefartha".

We wczesnych godzinach rannych 5 sierpnia 1944 roku [Heinz] Reinefarth w domu we Włochach, położonych około pięciu kilometrów na zachód od Warszawy, omówił zadania bojowe z dowódcami zespołów operacyjnych, które zdążyły do tego czasu przybyć na miejsce. Nie ulega wątpliwości, że wyłożył swoim podkomendnym, iż mają do czynienia z zaciekle walczącym wrogiem, który po części nosi niemieckie mundury i dopuścił się okrucieństw na niemieckich żołnierzach. Należy się spieszyć i działać bezwzględnie. Czy wydał rozkaz wymordowania ludności zgodny z intencją Himmlera - tego większość wówczas obecnych nie chciała sobie później przypomnieć.

Więcej o książce Sprawa Reinefartha możecie przeczytać na stronie Gazeta.pl TUTAJ.